Zespół Szkół Plastycznych im. C.K. Norwida w Lublinie

ul. Muzyczna 10A
20-612 Lublin
tel./faks 81 532 72 39
e-mail: sekretariat@zsplublin.futuro.info.pl


Historia Szkoły

 

Historia Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Cypriana Kamila Norwida w Lublinie sięga swymi korzeniami okresu międzywojennego. W 1927 roku Ludwika Mehofferowa i Adam Zajączkowski założyli Wolną Szkołę. Malarstwa i Rysunku. Mieściła się ona wówczas w gmachu Klubu Społecznego w Lublinie, u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Lipowej. Otwarcie szkoły było na tyle dużym wydarzeniem w życiu artystycznym Lublina, że można znaleźć o nim notatkę w pracy zbiorowej pod redakcją Aleksandra Wojciechowskiego - "Polskie życie artystyczne w latach 1915-1939", wydanej przez Instytut Sztuki PAN. Wolna Szkoła Malarstwa i Rysunku była szkołą prywatną. Kształciła uczniów szkół ogólnokształcących w zakresie rysunku, malarstwa, rzeźby, kompozycji i historii sztuki. Nauka w niej trwała cztery lata, szczególny nacisk kładziono na malarstwo plenerowe. Absolwentami, a następnie profesorami tej szkoły byli znani twórcy - Władysław Filipiak i Henryk Zwolakiewicz. Ponadto uczyli w niej tacy sławni plastycy, jak Zenon Kononowicz, Janina Miłosiowa, Władysław Kłopotowski. Profesorowie i absolwenci odegrali poważna rolę w krzewieniu kultury plastycznej, tworząc grupę KRĄG w ramach powstałego Związku Polskich Artystów Plastyków.

Po śmierci Ludwiki Mehofferowej w 1937 roku właścicielką i dyrektorką szkoły zostaje Janina Miłosiowa. Szkoła zmienia wówczas siedzibę, zajmując dwa pokoje w prywatnym mieszkaniu przy ul. Chopina 11 oraz jedno pomieszczenie przy ul. Złotej 2. Dyrektor Janina Miłosiowa, obok kursów plastycznych dla młodzieży, organizuje również kursy dla nauczycieli szkół średnich. Wybuch II wojny światowej przerywa tę działalność. Jednak w 1942 roku, dzięki usilnym zabiegom, władze okupacyjne wydają pozwolenie na prowadzenie kursów z zakresu reklamy, rysunku i malarstwa. Rozpoczyna się trudna i pełna niebezpieczeństw praca nauczycieli, która owocuje nie tylko osiągnięciami zawodowymi, ale przede wszystkim chroni młodzież przed wywożeniem do Niemiec. Tuż po wyzwoleniu Lublina zostaje wznowiona działalność szkoły. Mimo iż trwała jeszcze wojna, zaangażowani ludzie kultury przystąpili do tworzenia zrębów szkolnictwa artystycznego. Należała do nich Janina Miłosiowa i grono ludzi skupionych przy niej jeszcze w okresie okupacji. W zniszczonym wojną mieście szkoła tworzyła, także spośród młodych przybyszów z różnych zakątków Lubelszczyzny i kraju, pierwsze zintegrowane środowisko ludzi utalentowanych plastycznie. Po reaktywowaniu we wrześniu 1944 roku przybrała nazwę Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego, a następnie Wolnej Szkoły Sztuk Plastycznych. Nowy program postawił przed nią zadanie "wykształcenia specjalistów projektodawców i instruktorów dla wszelkiego typu warsztatów przemysłu artystycznego".

Początkowo nauka trwała dwa lata, a od roku szkolnego 1947/48 cztery. Obejmowała takie przedmioty nauczania jak: rysunek, kolorystyka, modelowanie, anatomia, geometria, liternictwo, historia sztuki, zdobnictwo, kompozycja, technologia, stolarstwo artystyczne, zabawkarstwo i dekoracja wnętrz. Przy szkole prowadzone były kursy z zakresu malarstwa kościelnego, dekoracji teatralnej dla kierowników świetlic, dekoracji wnętrz i fotografii. Funkcję dyrektora pełniła nadal Janina Miłosiowa. Trzon kadry pedagogicznej stanowili dawni nauczyciele, wśród nich tylko jeden etatowy. Szkoła była prywatna i utrzymywała się ze składek uczniowskich oraz niewielkich dotacji towarzystw i organizacji społecznych. Wpłaty uczniów napływały nieregularnie. Znaczna część młodzieży była z nich zwolniona z powodu trudnych warunków materialnych. Nauczyciele często otrzymywali pobory z paromiesięcznym opóźnieniem, czasem nie otrzymywali w ogóle. Uczyli więc społecznie. Trudności zwiększały jeszcze mało skuteczne zabiegi o zdobycie pomocy naukowych, wyposażenie sal i pracowni. Wolna Szkoła Sztuk Plastycznych posiadała teraz tylko cztery sale w trzech punktach miasta (przy ul. Chopina 11), Złotej 2 i Grodzkiej 30). Brakowało internatu, uczniowie mieszkali kątem na prywatnych, lichych stancjach. Mimo wielu przeszkód zwyciężyła wiara, że piętrzące się przed szkołą trudności zostaną pokonane i zdobędzie ona poparcie władz oraz społeczeństwa. Tak też się stało. W połowie 1945 roku szkoła otrzymuje pierwszą subwencję z Ministerstwa Kultury i Sztuki, a Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego zleca jej odpłatne prace przy dekoracji miasta. Od tego czasu praca na rzecz środowiska wejdzie na stałe do planu działań szkoły. Wzrasta liczba słuchaczy-naukę pobieraj uż 50 uczniów. W 1947 roku opiekę nad szkołą przejmuje OMTUR. Otrzymuje ona wówczas nazwę - Prywatne Liceum OMTUR. Zmienia się nieco struktura organizacyjna, program nauczania i siatka godzin. Liceum staje się szkołą średnią o czteroletnim cyklu nauczania i jako takie realizuje przedmioty ogólnokształcące i artystyczne, jak: rysunek i malarstwo, rzeźba, kompozycja, rysunek perspektywiczny, kreślenie i rysunek techniczny.

Uczniowie kończący szkołę otrzymują świadectwo dojrzałości. Pierwsza matura odbywa się 8 czerwca 1948 roku. Składają wówczas 20 uczniów. Wśród absolwentów znalazł się późniejszy znany malarz i wieloletni dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie - Edward Nadulski. Przejęcie szkoły przez OMTUR nie uchroniło jej od trudnej sytuacji finansowej i lokalowej.

W protokole Rady Pedagogicznej z 15 maja 1948 roku czytamy: "brak pieniędzy na remonty, opał, pomoce naukowe, wypłacanie poborów. Brak internatu" Z tych powodów upaństwowienie szkoły stało się potrzebą chwili. Akt upaństwowienia szkoły przyjęto w dniu l stycznia 1949 roku. Od chwili upaństwowienia do 1951 roku nazwa szkoły brzmi - Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych, następnie zostaje ona przemianowana na Liceum Technik Plastycznych, by w 1957 roku powrócić do poprzedniej nazwy. Reforma szkolnictwa (1999) przemianowała liceum na sześcioletnią Ogólnokształcącą Szkołę Sztuk Pięknych. Upaństwowienie szkoły zlikwidowało groźbę jej zamknięcia z powodu braku funduszy, ale nie przyczyniło się do poprawy warunków lokalowych. Jeszcze w 1953 r. Dyrektor szkoły Józef Głuszyk w piśmie do MRN zaznaczał: "szkoła mieści się w 6 punktach miasta odległych od siebie, nie posiadamy wolnej sali na świetlicę, bibliotekę, pomoce naukowe, szatnię" Powoli jednak i w tym zakresie sytuacja szkoły staje się nieco lepsza. W 1951 roku liceum otrzymuje jedno pomieszczenie przy ul. Złotej na internat dla dziewcząt i siedemnaście dla chłopców w bursie szkolnictwa zawodowego. W 1952 roku chłopcy otrzymują internat na Czechowic Górnym, odległym o 4 km od szkoły.

W 1954 roku władze przydzielają dla liceum budynek przy ul. Grodzkiej. W tym samym roku Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Lublinie wyraża zgodę na oddanie szkole do dyspozycji części budynku przy ulicy Dąbrowskiego. W zamian za to szkoła ma oddać dziesięć pokoi znajdujących się przeważnie w prywatnych domach i położonych w czterech punktach miasta. Była to wymiana korzystna, ponieważ od tego czasu szkoła i internat mieściły się już nie w sześciu, lecz w dwu punktach miasta (przy ul. Grodzkiej i Dąbrowskiego). W wyniku przeprowadzonej w 1966 roku reformy oświaty nastąpiło dalsze uzawodowienie szkół artystycznych. Nasze liceum zapewniało swoim absolwentom kwalifikacje w zakresie dekoratorstwa. Dość szybko baza lokalowa okazała się niewystarczająca. Wzrost liczby uczniów (250) z jednej strony i uzawodowienie z drugiej wymagały kolejnych zabiegów o zdobycie nowych pomieszczeń. Szkoła w tym okresie cieszyła się już autentycznym uznaniem rodziców, władz, działaczy kultury oraz społeczeństwa. Poszerzył się krąg ludzi przekonanych o potrzebie stworzenia tej placówce kształcenia artystycznego warunków pracy odpowiadających jej randze w środowisku. Rozpoczęły się nieugięte i pełne samozaparcia zabiegi zmierzające do wyjednania u władz województwa decyzji budowy nowego gmachu szkolnego. Niezmordowana w tych zabiegach była ówczesna dyrektorka szkoły mgr Halina Lipska.

To Jej determinacja, umiejętność przekonywania ludzi, a przede wszystkim ogromne zaangażowanie w pracę szkoły wydały za parę lat owoce w postaci pięknego, nowego budynku nad Bystrzycą, wtedy jeszcze czystą i pachnącą. W prace przy budowie szkoły włożyła dyrektor Lipska ogromnie wiele trudu, jakby przeczuwała, że oddanie nowego lokum do użytku stanie się dziełem jej życia. Niedługo cieszyła się nową szkołą. Zmarła w roku 1981.Wspomnieć tu trzeba, że wysiłkom Pani dyrektor sprzyjały ówczesne władze -Zarząd Szkół Artystycznych, ówczesny dyrektor Wydziału Kultury Zbigniew Frąc oraz wizytator szkolnictwa artystycznego Wanda Brajerska. Rzecznikiem tej idei stał się również znany społecznik -sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Społecznego Funduszu Odbudowy Stolicy - Mieczysław Pazura. W gronie ludzi wspomagających ideę budowania szkoły znaleźli się także wojewoda lubelski Ryszard Wójcik, sekretarz Rady Państwa - Ludomir Stasiak, przewodniczący Wojewódzkiej Komisji FJN - Paweł Dąbek, poseł na sejm - Halina Koźniewska oraz Władysław Markiewicz.


Usilne starania wymienionych i anonimowych przyjaciół szkoły oraz przychylność władz politycznych, administracyjnych i resortowych zostały wreszcie uwieńczone powodzeniem. W roku 1974 rozpoczęto budowę szkoły, od tego też roku patronuje liceum Cyprian Kamil Norwid ucieleśniający swoim twórczym życiem umiłowanie prawdy i piękna oraz wielkie zrozumienie dziejowej roli sztuki. W 1979 r. liceum otrzymało nowy, piękny budynek, którego powierzchnia użytkowa wynosi 3,5 tys. metrów kwadratowych. Koszt budowy wyniósł wówczas 29 mln złotych, na wyposażenie przeznaczono dodatkowo 6 min złotych. Szkoła mieści się przy ulicy Muzycznej 10a (dawniej Plażowa).

W nowym obiekcie znalazły się przestronne, jasne gabinety przedmiotowe, pracownie przedmiotów plastycznych, warsztaty, obszerna sala gimnastyczna i aula, piękna biblioteka, świetlica, gabinet lekarski. W czerwcu 1979 roku, już w nowo oddanym gmachu, zorganizowana została ogólnopolska wystawa prac uczniów liceów plastycznych. Rok szkolny 1979/80 rozpoczynaliśmy już w nowej siedzibie. Przed pracownikami i uczniami otworzył się nowy okres historii szkoły. Sterylne wnętrza pomieszczeń zmieniają bardzo szybko swój wygląd, surowy i zimny obiekt rzucał wyzwanie młodzieży i nauczycielom plastykom.

Dolny korytarz szkoły ozdabia monumentalna bryła głowy jej patrona Cypriana Kamila Norwida, w której powstanie dużo serca i pracy włożył prof. Jan Marek (junior), wspomagany przez utalentowanych uczniów rzeźbiarzy. - Andrzeja Górę i Dariusza Lipskiego (dziś absolwentów akademii sztuk pięknych). Nauczyciele zaczęli odkrywać w sobie ambicje urządzania pracowni, we współpracy z kolegami plastykami wyczarowywali sale, które do dziś noszą ślady wrażliwości, talentu i ducha tamtych chwil. Warto tutaj przypomnieć nauczycieli i uczniów - autorów projektów i wykonawców, których dziełem jest wystrój poszczególnych sal.

Pracownia języka polskiego jest efektem pracy dyplomowej z wystawiennictwa Anny Wojtek i Artura Tarasiewicza, wspomaganych radą i mądrością prof. Macieja Bijasa, rozwiązania plastyczne w pracowni języka francuskiego to dzieło Małgorzaty Mieleszko i Doroty Jaworskiej z klasy profesorów - Tadeusza Kliczki i Waldemara Figiela. W pracowni historii ślad swojego talentu zostawiły uczennice - Beata Gońda i Małgorzata Koper. Opiekę dydaktyczną nad ich pracą sprawowali prof. Tomasz Świerbutowicz i Jerzy Cichalewski.

Ciekawe elementy plastyczne zauważyć można w sali historii sztuki, będącej rezultatem pracy dyplomowej wykonanej pod kierunkiem prof. Tadeusza Kliczki i Waldemara Figiela przez uczennicę Annę Marszałek, wystrój wnętrza pokoju nauczycielskiego to dzieło prof. Andrzeja Cwaliny, wspomaganego przez uczennice -Jolantę Wabik i Małgorzatę Wołonsewicz. Znakiem wielkiego zaangażowania nauczycieli w "urządzanie" szkoły było stworzenie, a właściwie zbudowanie od zera przez nauczycieli, państwa Teresę i Tomasza Świerbutowiczów, drugiej pracowni rzeźby (sala lekcyjna, magazyn, silosy na glinę) . Dzisiaj tylko w niej odbywają się zajęcia. W szkolnej auli ciągle jeszcze obserwuje kolejne pokolenia uczniów portret C. K. Norwida - patrona szkoły malowanego na jej 30-lecie przez prof. Macieja Bijasa wspomaganego talentem ucznia - Krzysztofa Jańczyka. Można powiedzieć, że od lat osiemdziesiątych do dziś szkoła przeżywa okres nieustającej adaptacji, usprawniania, unowocześniania. Powstają nowe pracownie (kompleks pomieszczeń fotograficznych z pracownią sitodruku), remontuje się stare, doposaża w sprzęty i urządzenia wszystkie inne. Metamorfozie podlega szkolna aula - ozdobiona serią różnych wersji godła polskiego - ślad pracy prof. Jana Marka i jego uczniów. Podkreślić należy w tym miejscu, iż na dynamiczny rozwój szkoły w tak trudnym okresie, jakim były lata osiemdziesiąte, niebagatelny wpływ miała osoba ówczesnej dyrektor - mgr Marii Przechodzkiej. Objęła funkcję dyrektora z dniem 1 września 1981 roku i szybko zaangażowała się w życie szkoły. Wykorzystywała całą swoją dyplomację i liczne prywatne kontakty, aby zdobywać szkole przyjaciół, ułatwiać zakup materiałów, patronowała pracom nauczycieli plastyków nad wystrojem wnętrz szkoły. Dużym wydarzeniem było w szkole oddanie do użytku świetlicy-barku, którego wnętrze zaprojektowane zostało jako praca dyplomowa realizowana pod kierunkiem profesorów - Romualda Kołodzieja i Tadeusza Kliczkę. Wcielenie w czyn projektu wspomagane było przez liczną grupę uczniów -entuzjastów. Dzisiejszy, ostateczny kształt zyskało to pomieszczenie dzięki ofiarnej pracy pana Bogusława Krasowskiego, który ze świetlicy uczynił prawdziwy barek (projekt i wykonanie oświetlenia, nagłośnienie, telewizja satelitarna pozyskana w tajemniczy sposób przez dyrektora itp.). W ostatnich latach ściany barku stały się znakomitym miejscem ekspozycji prac malarskich i graficznych, odbywają się tu także mini-wernisaże i kameralne imprezy szkolne. Równolegle z urządzaniem świetlicy toczyły się na parterze prace nad zbudowaniem szkolnej galerii, będącej realizacją marzeń ówczesnego wicedyrektora mgr Andrzeja Krasowskiego. Tutaj prace wymagały większego zaangażowania finansowego, trudu zdobywania dodatkowych funduszy, ale też towarzyszyło im zdwojone zainteresowanie i zaangażowanie w pracę młodzieży i nauczycieli. I znowu w akcję włączyli się ówcześni dyplomanci. Dziś galeria szkolna "Norwidium" to miejsce różnorakich wydarzeń plastycznych. Nie tylko wystaw szkolnych (indywidualnych i zbiorowych), przyjmuje także gości z innych liceów plastycznych, różnych środowisk artystycznych. Obecnie, w dobie reformy szkolnictwa, galeria ma być, w zamyśle dyr. Andrzeja Krasowskiego miejscem, gdzie spotyka się szkoła ze środowiskiem, gdzie realizowana będzie idea "integrowania różnych płaszczyzn kulturowych, stwarzania możliwości uczestnictwa w kulturze współczesnej na bazie obcowania z tradycją" Rozbudowano także kompleks pomieszczeń sportowych. Do sali gimnastycznej dobudowano nieźle wyposażoną siłownię, która nieustannie wzbogaca się w nowe przyrządy, służące nie tylko uczniom, ale także pracownikom szkoły. I tutaj efekt pracy to duże zaangażowanie społeczne nauczycieli wychowania fizycznego - państwa Barbary i Henryka Rejznerów. Obrazu całości dopełniają nowe prysznice, wyremontowane szatnie. Dużą pomocą w doposażeniu i modernizowaniu szkoły było pozyskiwanie dla liceum zakładów patronackich. Nowe zasłony do auli, nagłośnienie, fundowane w całości plenery, wycieczki, a także świadczenia w dziedzinie transportu, materiałów do pracowni specjalistycznych - to wynik współpracy dyrekcji z licznymi, w owym czasie, zakładami patronackimi jak: Zakłady Metalurgiczne "Ursus" w Lublinie, Zakłady Remontowe Energetyki w Lublinie, Morska Stocznia Remontowa w Świnoujściu, Zakłady Lniarskie w Kamiennej Górze i wiele innych. W latach 1989 - 92, kiedy na arenie gospodarczej pojawiły się nowe dynamiczne firmy prywatne, szkoła wzbogaciła się o kolorowe telewizory, magnetowidy, telewizję satelitarną, kamerę video, pierwszy komputer Commodore "Amiga"

Prawdziwa rewolucja dokonała się w szkole, gdy do dydaktyki zajęć plastycznych wkroczyły komputery. Z dumą powiedzieć dziś trzeba, że byliśmy jedną z pierwszych szkół artystycznych , która zobaczyła przyszłość, przede wszystkim wystawiennictwa, w grafice komputerowej. Podkreślić tutaj trzeba ogromne zaangażowanie, niezłomność w pokonywaniu różnorakich przeszkód dyr. Andrzeja Krasowskiego. Zdobywał nie tylko pieniądze na zakup komputerów, umiał niestrudzenie przekonywać do zmian i konieczności patrzenia w przyszłość. Entuzjazm dyrektora przyniósł wymierne efekty. W szybkim tempie, dzięki wielkiemu zaangażowaniu nauczycieli i uczniów dwa szkolne pomieszczenia otrzymały wygląd nowoczesnych sal komputerowych, w których rychło pojawił się sprzęt. Warto tu wspomnieć o wysiłku profesorów: Andrzeja Cwaliny, Tadeusza Kliczki, Waldemara Figiela, Andrzeja Mazusia, Ryszarda Palucha. Fundusze zdobywaliśmy w różny sposób -trochę z aukcji i prac zleconych, trochę od prywatnych sponsorów, także od władz ministerialnych. Zawsze jednak trzeba było o nie usilnie się starać. Nowy lokal i odpowiednie wyposażenie posiada redakcja szkolnej gazety, w fazie realizacji jest budowa nowego radiowęzła szkolnego. Nauczyciele zaawansowani w informatyce opracowali pod kierunkiem dyrektora kompleksowy program wykorzystania szkolnego archiwum artystycznego do banku informacji w bibliotece. Już w krótkim czasie zostanie zrealizowana idea przekształcenia biblioteki szkolnej w nowoczesne centrum informacyjno-dydaktyczne. Aktualnie rejestrowany jest zbiór bieżących projektów prac dyplomowych. Idea pracy "po godzinach", pracy społecznej dla szkoły na stałe weszła w rytm jej życia. W ostatnich trzech latach w nowo urządzonym pokoju (tapety, posadzka, meble) spędzają przerwy nauczyciele zawodu. Wiek XXI zastał dyrekcję i pracowników przygotowanych do podjęcia nowych zadań, gdyż wiele niemożliwych z pozoru do osiągnięcia celów, otrzymało konkretne kształty dzięki ich poświęceniu i pracowitości.